Działo się to czas długi lub czas krótki: gdyż, mówiąc po prawdzie, dla takowych rzeczy *nie masz* czasu na ziemi —. Tymczasem jednak ludzie wyżsi w jaskini Zaratustry obudzili się wreszcie i ustawiwszy się do pochodu, szli naprzeciw Zaratustry, aby mu pokłon oddać poranny: jako że ocknąwszy się nie znaleźli go już byli w jaskini. Gdy jednak do wrót jaskini doszli i gdy szelest kroków ich uprzedził, najeżył się lew gwałtownie, odwrócił się nagle do Zaratustry i z dzikim rykiem skoczył ku jaskini. Wyżsi zaś ludzie, usłyszawszy ten ryk, krzyknęli chórem jakby jednymi usty, pierzchli z powrotem i w mgnieniu oka zniknęli wszyscy.
Zaratustra wszakże oszołomiony i obcy temu wszystkiemu, powstał z kamienia, obejrzał się wokół, zdumiewał się, pytał się serca swego, rozważał i czuł się samotny. „Cóżem ja to słyszał w tej chwili? — pytał wreszcie powoli — cóż to przytrafiło mi się w tej oto chwili?”
Co mówili krytycy
Ludovici odczytuje „Znak” jako ostateczne odcięcie się Nietzschego od ludzi wyższych: lew i gołębie pokazują, że łączy on wielką moc z czułością i opanował to, co w naturze straszliwe, na co ludzie wyżsi nie są gotowi, i odwraca się od współcierpienia ku swemu dziełu i wielkiemu południu.