Sztywnych mędrców ich: zwałem mędrcami, nie sztywnymi: i tak oto nauczyłem się słowa połykać. Grabarzy ich: zwałem badaczami i zgłębiaczami, — tak oto nauczyłem się słowa zmieniać.
Grabarze chorób się dokopują. Pod starym gruzem złe czyhają wonie. Nie należy poruszać bagniska. Na górach żyć należy.
Radosnymi nozdrzami rad górską wdycham swobodę! Wyzwolony jest mój nos od wszelkiej woni człowieczej!
Ostrym łachotana powietrzem, niby winem piennym, *kicha* ma dusza, — kicha i woła do się radośnie: zdrowia! —
Tako rzecze Zaratustra.
Co mówili krytycy
Brandes twierdzi, że największe niebezpieczeństwo Zaratustry wśród ludzi tkwiło w pobłażliwości i litości, które nauczyły go kłamać wśród dobrych, i że wraca on w wolne górskie powietrze, by siedzieć wśród potrzaskanych i do połowy zapisanych tablic, czekając godziny, gdy lew przyjdzie z gołębiami.