Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część druga · XXXV. O ludziach wzniosłych

Kolumna, zwierciadło, nadbohater

Czytaj w książce →

Śmiałem się nieraz z tej słabizny, co się za dobrą uważa, ponieważ ma wątłe łapy.

Cnotę kolumny naśladować winieneś: w miarę jak wzwyż sięga, staje się ona piękniejsza i coraz to bardziej smukła, a wnętrznie coraz to twardsza i wytrzymalsza.

Pięknym stać mi się jeszcze winieneś, ty wzniosły, a pięknu własnemu zwierciadło w pogotowiu trzymać.

Wówczas dusza twoja boskimi zapłonie pożądaniami; a uwielbienie będzie nawet i w twej próżności!

Gdyż to jest tajemnicą duszy: wprzódy bohater opuścić ją musi, zanim nawiedzi ją w marzeniu — nadbohater. —

Zaratustra śmieje się ze słabizny, która uważa się za dobrą, bo ma wątłe łapy. Za wzór stawia kolumnę, piękniejszą i wewnętrznie twardszą w miarę, jak sięga wzwyż, i obiecuje wzniosłemu, że stanie się kiedyś piękny i będzie trzymał zwierciadło dla własnego piękna.

Komentarze do tego rozdziału

Co mówili krytycy

Wzniośli, którzy utknęli na etapie wielbłądaAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici twierdzi, że wzniośli to typ, do którego Nietzsche nie miał całkowitej niechęci, lecz który traktuje życie zbyt poważnie i nigdy nie przekracza etapu wielbłąda; prawdziwa wielkość polega na mówieniu o rzeczach wzniosłych bez przytłoczenia nimi, a Nietzsche łamie rzeczy stare nie z lekceważeniem anarchisty, lecz palcami artysty swobodnego wobec piękna, kierując się własnym smakiem.