Bracia moi, na cóż potrzeba lwa w duchu? Czemu nie podoła jeszcze zwierzę, co samo w zaparciu i pokorze żyje?
Nowe tworzyć wartości — tego i lew nie dokona: lecz stworzyć sobie wolność nowego tworzenia — temu lwia potęga podoła.
Stworzyć sobie wolność i święte „nie” nawet o obowiązku: na to, bracia moi, lwa potrzeba.
Wziąć sobie prawo do nowych wartości — to najstraszniejszy łup dla jucznego i pokornego ducha. Zaprawdę, łupieżna to sprawa i drapieżnego zwierzęcia rzecz.
Jako swą największą świętość ukochał on niegdyś swe „powinieneś”: teraz oto musi dojrzeć szaleństwo i dowolność nawet i w najświętszym, aby swą wolność miłości swej wydrzeć: lwa do tego rabunku potrzeba.
Co mówili krytycy
Mencken dowodzi, że Nietzsche nigdy nie dał określonego obrazu nadczłowieka i że komentatorzy, którzy biorą go za brutala, „jasnowłosą bestię”, mylą się, co pokazują trzy przemiany: wielbłąd to człowiek dźwigający moralność, lew to człowiek wyższy, który ją zrzuca i wyzwala wolę mocy, a dziecię, niewinne i idealnie przystosowane, to nadczłowiek.
Mencken dowodzi, że Nietzsche nigdy nie dał określonego obrazu nadczłowieka i że komentatorzy, którzy biorą go za brutala, „jasnowłosą bestię”, mylą się, co pokazują trzy przemiany: wielbłąd to człowiek dźwigający moralność, lew to człowiek wyższy, który ją zrzuca i wyzwala wolę mocy, a dziecię, niewinne i idealnie przystosowane, to nadczłowiek.
Mencken dowodzi, że Nietzsche nigdy nie dał określonego obrazu nadczłowieka i że komentatorzy, którzy biorą go za brutala, „jasnowłosą bestię”, mylą się, co pokazują trzy przemiany: wielbłąd to człowiek dźwigający moralność, lew to człowiek wyższy, który ją zrzuca i wyzwala wolę mocy, a dziecię, niewinne i idealnie przystosowane, to nadczłowiek.
Ludovici odczytuje trzy przemiany jako rozwój każdego twórcy nowych wartości, zakończony drugim dzieciństwem, i dowodzi, że wyrzeka się on anarchii: tylko dźwigając najpierw istniejące prawo jak wielbłąd, wolny duch zyskuje siłę, by pokonać smoka „Powinieneś” i ogłosić nowe prawo.