Gdyż rozkosz wszelka chce wieczności rzeczy wszelkich, chce miodu, chce drożdży, chce upojnej północy, chce grobów, chce ukojenia łez nagrobnych, zorzy chce pozłocistej —
— *czegóż* rozkosz bo nie pragnie! bardziej ona spragniona, bardziej serdeczna i głodna, a okrutniejsza, bardziej od bólu wnękliwa, pragnie *siebie*, wgryza się w *siebie*, wola koliska boryka się w niej, —
— chce miłości, chce nienawiści, jest przebogata, darowywa, odrzuca precz, żebrze, by ktoś brał, dziękuje biorącym, pragnie, aby ją nienawidzono, —
— tak bogata jest rozkosz, że bólu ona łaknie, łaknie piekła, nienawiści, hańby, sromoty, kalectwa, łaknie *świata*, — gdyż świat ten, och, wszak znacie świat!
O ludzie wyżsi, za wami tęskni ona, rozkosz ta niepohamowana i błoga, — za waszym bólem, wy nieudani! Za nieudanym tęskni wszelka rozkosz wieczna.
Gdyż wszelka rozkosz siebie pragnie, przeto chce też i bólu serdecznego! O szczęście, o bólu! O serce, łam się! Ludzie wyżsi, nauczcież mi się tego: rozkosz wieczności chce,
rozkosz chce wszelkich rzeczy wieczności, — *wieczności chce bez dna, bez dna*!
Co mówili krytycy
Brandes twierdzi, że pieśń zegara o północy, zamykająca „Drugą pieśń taneczną” i objaśniana wers po wersie w części IV, skupia ezoteryczną naukę Nietzschego w najkrótszej formule: radość i cierpienie są nierozłączne, powiedzieć „tak” jednej radości to powiedzieć „tak” wszelkiemu cierpieniu, a wszelka radość chce głębokiej wieczności.
Ludovici nie chce ustalać interpretacji pijanej pieśni, ale zauważa, że powrót pojawia się tu po raz ostatni: wszelka rozkosz pragnie powtórzenia, a człowiek, który widzi radosny sens istnienia, musi wołać „Jeszcze raz!” do całego swego życia, jak dziecko.