Wy twórcy, wyżsi wy ludzie! Własnym dzieckiem brzemiennym się tylko bywa.
Nie pozwalajcież wgadywać w siebie niczego i wmawiać! Któż to jest waszym bliźnim? Aczkolwiek działacie „dla bliźniego”, — nie tworzycie wszak dla niego!
Oduczcież mi się tego „dla”, wy twórcy: cnota wasza właśnie chce, byście żadnej rzeczy nie czynili „dla”, „aby” i „ponieważ”. Na te małe, fałszywe słowa zatykajcie uszy swe.
Owo „dla bliźniego” jest cnotą małych ludzi: u nich to obowiązuje „swój swemu” i „ręka rękę myje”: — oni nie mają ani prawa, ani siły do *waszego* samolubstwa!
W waszym samolubstwie, wy twórcy, jest przezorność, opatrzność brzemiennych! Czego oczyma nikt jeszcze nie ujrzał, owoc: on to chroni, osłania i żywi całą waszą miłość.
Gdzie jest cała miłość wasza, przy dziecku, tam bywa i całkowita cnota wasza! Wasze dzieło, wola wasza jest *waszym* „bliźnim”: nie pozwalajcie wmawiać w siebie fałszywych wartości!
Wy twórcy, wyżsi wy ludzie! Kto rodzić musi, jest chory, kto zaś porodził, bywa nieczysty.
Pytajcie kobiet: nie rodzi się wszak dla przyjemności. Ból to kurom i poetom gdakać każe. Wy twórcy, wiele w was nieczystego. Jako że matkami musieliście się stać.
Nowe dziecko!… O, ileż brudu przyszło wraz z nim na świat! Uchodźcież na stronę! Kto zaś porodził, niech duszę swą umywa!
Co mówili krytycy
Mencken dowodzi, przytaczając odpowiedź Zaratustry dla tłumu na rynku, że Bóg umarł, iż wiara w równość i braterstwo jest moralnością tłumu starożytnych Żydów, przypisaną ich bogu, a skoro ludzie wykształceni już w tego boga nie wierzą, śmieszne jest zachowywać etykę na nim ugruntowaną.
Mencken dowodzi, że nadczłowiek będzie doskonały ciałem i umysłem, będzie rozkoszował się walką, mówił „tak” przyjemnościom i niedolom życia, będzie wzgardliwy, bezlitosny i wolny od lęku przed bogami i prawami, nie będzie nic winien bliźnim i poświęci się tylko dla nienarodzonych pokoleń; będzie odróżniał instynkt od namiętności i wyrzekał się z celowości, co mają pokazywać słowa Zaratustry do braci i do ludzi wyższych.
Ludovici dowodzi, że pozbawienie człowieka wyższego jego tak zwanej niegodziwości może zadać gwałt temu, co w nim największe, i że najszlachetniejsza niegodziwość, niegodziwość odwagi i stanowczości, zanika pod rządami moralności niewolniczych, dlatego Nietzsche wołał, że najgorsze w człowieku jest tak małe i że dobrze jest być dzielnym.
Ludovici utrzymuje, że powitanie Zaratustry potwierdza jego tezę, iż filozofia ta ma dać ludziom wyższym wielką nadzieję, lecz surowo: Nietzsche chce być dla ludzi wyższych twardym łożem, czynić ich twardszymi, a nie ułatwiać im drogę.
Ludovici uznaje za bardzo ważną zasadę Nietzschego, że im wyższy typ, tym rzadziej się udaje: najbardziej opłakane marnotrawstwo dotyczy jednostek wyższych, bo istoty wysoko zorganizowane rzadko osiągają pełny rozwój, więc ślepa wola mocy w naturze potrzebuje kierownictwa człowieka.
Ludovici wyjaśnia, że końcowe ustępy rozdziału „O człowieku wyższym” są protestem przeciw demokratycznej powadze: wszystko, co dobre, jest pogodne, umiejętność żartowania z najgłębszych uczuć sprawdza ich wartość, a największym grzechem było słowo „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie!”
Ludovici wyjaśnia, że końcowe ustępy rozdziału „O człowieku wyższym” są protestem przeciw demokratycznej powadze: wszystko, co dobre, jest pogodne, umiejętność żartowania z najgłębszych uczuć sprawdza ich wartość, a największym grzechem było słowo „Biada wam, którzy się teraz śmiejecie!”