„Nie mów już, ty do zdrowia powracający! — odparły mu zwierzęta, raczej wyjdź z jaskini, gdzie świat na cię jako ogród czeka.
Między róże i pszczoły wyjdź i między roje idź gołębie! Osobliwie do ptaków idź śpiewających: abyś się śpiewu od nich nauczył!
Śpiewać bo pragnie ozdrowiewający; zdrowy niech przemawia. A gdy i zdrowy pieśni zapragnie, innych zechce on pieśni, niźli do zdrowia powracający”.
— „O, wy sowizdrzały i dudy niemilknące, zamilczcież wreszcie! — odparł Zaratustra i śmiał się ze swych zwierząt. — Jakże wy dobrze wiecie, jaką to pociechę wymyśliłem sobie w ciągu tych dni siedmiu!
Iż znowuż śpiewać oto muszę, — tę pociechę wynalazłem sobie i to uzdrowienie: chcecież i na to wnet piosnkę ułożyć lutniową?”
— „Nie mów już, odparły zwierzęta ponownie; zdziałaj raczej, ozdrowiały, nową wprzódy lutnię dla swych pieśni nowych!
Gdyż zważ to, Zaratustro! Nowym twym pieśniom nowej potrzeba lutni.
Śpiewaj i płoń, o Zaratustro, zlecz nowymi pieśni duszę swą: abyś swe wielkie udźwignął przeznaczenie, które jeszcze żadnego człowieka przeznaczeniem nie było!
Co mówili krytycy
Brandes nazywa wieczny powrót Zaratustry nieco płytkim mistycyzmem, wywiedzionym z pitagorejskiego cyklu i Księgi Koheleta, bezpośrednim przeciwieństwem Hartmannowskiego procesu świata, który kończy się zagładą, i zauważa, że Blanqui i Le Bon wysunęli tę samą ideę mniej więcej w tym samym czasie.
Mencken twierdzi, że w Zaratustrze Nietzsche traktuje powrót jako spekulację filozoficzną, która niemal doprowadza proroka do obłędu, przytaczając ustęp, w którym Zaratustra powróci z tym słońcem, tą ziemią, tym orłem i tym wężem do tego samego życia, by znów nauczać wiecznego powrotu wszystkich rzeczy.
Ludovici dowodzi, że okrzyk Zaratustry „Wstręt!” wobec jego otchłannej myśli pokazuje, jak daleko Nietzsche nie dorastał do własnego ideału człowieka, który woła da capo do całego istnienia: jego życie pełne choroby, rozczarowań i upokorzeń uniemożliwiało mu myślenie o wiecznym powrocie bez obrzydzenia.
Ludovici przedstawia stosunek Nietzschego do Darwina i Spencera: Nietzsche przyjmuje ewolucję, ale uznaje kształtującą wolę organizmu za pierwotną wobec środowiska, traktuje przystosowanie jako zwykłą reaktywność i zastępuje bierną walkę o byt czynną walką o moc, której samozachowanie jest tylko pośrednim skutkiem.
Ludovici dowodzi, że pozbawienie człowieka wyższego jego tak zwanej niegodziwości może zadać gwałt temu, co w nim największe, i że najszlachetniejsza niegodziwość, niegodziwość odwagi i stanowczości, zanika pod rządami moralności niewolniczych, dlatego Nietzsche wołał, że najgorsze w człowieku jest tak małe i że dobrze jest być dzielnym.