Wasze małżeństw zawieranie: — baczcież, aby ono nie było złym *zawarciem*! Bo gdybyście za wcześnie zawarli: złamanie z tego wyniknie — wiary małżeńskiej złamanie!
A lepszym zasię jest ono, niźli naginanie małżeństwa, kłamanie małżeństwa! — Tak rzekła raz do mnie kobieta: „złamałam ja wprawdzie wiarę małżeńską, lecz wprzódy małżeństwo złamało — mnie!”
Źle skojarzone pary były mi zawsze najgorszej mściwości pełne: całemu światu odwzajemnić się starały za to, że samopas iść już nie mogą.
Przeto chcę, aby rzetelni tak oto do siebie mawiali: „miłujemy się: *baczmyż*, abyśmy miłowali się i nadal. Nie jestże to nasze przyrzeczenie niebacznością czasami?”
— „Zwólcież nam czas próbny i małżeństwo małe, abyśmy wiedzieli, zali nadajemy się do wielkiego małżeństwa! Wielka to rzecz być zawsze społem we dwoje!”
Tako radzę wszystkim rzetelnym; bo czymże by była ma miłość nadczłowieka oraz wszystkiego, co przyjść winno, gdybym inaczej mawiał a doradzał!
Bo nie pienić mi się tylko macie, lecz rozradzać *wzwyż*, — ku temu, bracia moi, niech wam służy ogrójec małżeństwa!
Co mówili krytycy
Brandes parafrazuje maksymy nowych tablic Zaratustry: nie oszczędzaj bliźniego, nie ma odpłaty, strzeż się dobrych, którzy nigdy nie mówią prawdy, nowa szlachta, która kocha ziemię swoich dzieci i tak odkupuje przeszłość, małżeństwa na próbę, popchnij to, co upada, zachowaj się dla godniejszych wrogów, a twórcy są twardzi.