Gdy kłody na wodzie leżą, gdy kładki i poręcze przerzucają się ponad rzeką: zaprawdę, nikt wonczas wiary nie znajdzie, kto głosić zechce: „wszystko płynie!”
Bo nawet i matołki przeczyć mu wówczas zechcą. „Jakże to? — powiadają matołki — wszystko by rzeką płynąć miało? Wszak kłody i poręcze są *ponad* rzeką!
*Ponad* rzeką wszystko jest nieruchome, wszystkie wartości rzeczy, mosty, pojęcia, »dobro« i »zło« wszelkie: to wszystko jest nieruchome!”
A gdy surowa zima nadejdzie, ów rzek poskramiacz, wówczas i najprzemyślniejsi uczą się nieufności; i zaprawdę, nie tylko matołki powiadają wówczas: „Nie miałożby wszystko — *w miejscu stać*?”
„W gruncie rzeczy wszystko w miejscu stoi” — , oto prawdziwa nauka zimowa, rzecz dobra dla czasów bezpłodnych, dobra pociecha dla zapadających w sny zimowe i dla piecuchów.
„W gruncie rzeczy wszystko w miejscu stoi” —: *przeciw* tej nauce każe wiatr wiosenny!
Wiatr wiosenny, ów byk, co wołem do orki nie jest, — byk rozwścieczony, burzyciel, co gniewnym rogiem lód rozbija! Lód jednak — — kładki burzy!
O, bracia moi, czyż *teraz* wszystko nie *płynie*? Czyż poręcze i kładki w rzekę nie wpadły? Któż by się teraz utrzymać zdołał, za „dobro” i „zło” się chwytając?
„Biada nam! Sława nam! Wiatr wiosenny wieje!” — Tak oto głoście, bracia moi, po wszystkich drogach!
Co mówili krytycy
Ludovici powtarza naukę Nietzschego, że nic nie jest trwałe, nawet dobro i zło: wartości stoją jak kładki nad strumieniem życia, pozornie mocne zimą, dopóki wiatr odwilży ich nie zmiecie, a stan ten, zdaniem Nietzschego, został już osiągnięty.