Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część trzecia · LI. O mijaniu

Tyrada błazna przeciw wielkiemu miastu

Czytaj w książce →

— O, Zaratustro, tu jest wielkie miasto: ty nie znajdziesz tu niczego, a stracić możesz wszystko.

Czemuż to chcesz w tym mule grząźć? Pożałowanie miej dla nogi własnej! Spluń lepiej na bramę miejską i — zawróć!

To piekło jest dla myśli samotnika: tu wielkie myśli za żywa warzą i na miałkość gotują.

Tu gniją wszystkie wielkie uczucia: tu wolno tylko wyschłym na wióry czułostkowościom kołatać!

Zali nie czujesz już rzeźni i garkuchni ducha? Czyż nie dymi to miasto wyparem zarżniętego ducha?

Zali nie widzisz, jak tu dusze wiszą niby zwiotczałe, brudne łachmany? — A oni jeszcze gazety z tych łachmanów robią!

Zali nie słyszysz, jak się tu duch stał już tylko słów igraszką? Wstrętnymi słów pomyjami rzyga on tylko! A oni jeszcze gazety z tych pomyj robią!

Szczują się nawzajem, a nie wiedzą, dokąd? Rozgorączkowywują się wzajemnie, a nie wiedzą, czemu? Pobrzękują swymi brzękadły, podzwaniają swym złotem.

Bywają zimni i szukają ciepła w wodach wyskokowych; bywają rozpaleni i szukają ochłody u zamarzłych duchów; wszyscy oni są mdli i ochorzali od opinii publicznych.

Wszystkie występki i chuci są tu u siebie w domu; lecz i tu bywają cnotliwi, jest tu wiele podatnej, urzędy sprawującej, cnoty: —

Wiele cnoty podatnej o palcach piszących, o wysiadach twardych i cierpliwych, cnoty, błogosławionej małymi gwiazdy na piersiach i wypchanymi bez kupra córami.

Jest tu też i wiele pobożności, a wśród bohomolstwa wiele śliny połykania i pochlebstw zgotowywania dla Boga hufów orężnych.

„Z góry” wszak pada gwiazda na pierś i ślina łaskawa; ku górze tęskni każda bezgwiezdna pierś.

Za księżycem gwiazdy, a za dworem dworskie cielęta: do wszystkiego, co z dworu, modli się plemię żebracze i podatna żebraków cnota.

„Ja służę, ty służysz, my służymy” — takie oto modły zanosi każda podatna cnota ku księciu: aby zasłużona gwiazda uczepiła się wreszcie wąskiej piersi!

Księżyc obraca się wokół wszystkiego, co ziemskie: tako obraca się książę wokół rzeczy najbardziej ziemskiej —: jest nią złoto kramarzy.

Bóg hufów orężnych nie jest bogiem targów pieniężnych; książę układa, zaś kramarz — włada!

Na wszystko, co jasne, silne, dobre w tobie, O Zaratustro! spluń na miasto kramarzy i zawróć czym prędzej!

Tu przez wszystkie żyły płynie krew gnilna, ciepława, pienna: spluń na wielkie miasto, które jest wielkim ściekiem, gdzie wszystkie szumowiny spieniają się do kupy.

Spluń na miasto wgniecionych dusz, wąskich piersi, zawistnych oczu i lepkich palców —

— na miasto natrętów, bezczelników, krzykaczy a bazgraczy i próżnością rozjątrzonych: —

— gdzie wszystko skażone, osławione, zmurszałe, owrzodzone, spiskujące, w ropień wielki zbiera: —

— spluń na wielkie miasto i zawróć! — —

Błazen namawia Zaratustrę, by splunął na miasto i zawrócił. Mówi, że wielkie myśli są tu gotowane na miałkość, i atakuje jego gazety, chucie, służalczą cnotę i pobożność oraz rządy złota kramarzy.

Komentarze do tego fragmentu

Co mówili krytycy

Drobna cnota, odstępcy i wielkie miastoGeorg Brandes · Aristocratic Radicalism, 1889wykład

Brandes streszcza wstręt Zaratustry do drobnych cnót, które czynią ludzi mniejszymi, nazywanie go bezbożnikiem, odstępstwo jego dawnych towarzyszy oraz jego obrzydzenie do wielkiego miasta i do państwa.

Małpa Zaratustry: miłość a resentymentAnthony M. Ludovici · Notes on Thus Spake Zarathustra, 1909interpretacja

Ludovici dowodzi, że błazen z rozdziału „O przechodzeniu mimo” jest skrajnym przeciwieństwem Nietzschego i jego naśladowcą, burzycielem niszczącym z resentymentu i zemsty, z którym publiczność myli Nietzschego, niszczącego z miłości; nagana, jakiej udziela mu Zaratustra, powinna przestrzec czytelników przed łączeniem Nietzschego z hałaśliwymi rewolucjonistami.