Samotność jednych to ucieczka chorego, samotność innych jest ucieczką *przed* chorym.
Zaratustra pozwala biednym zezującym nicponiom słyszeć, jak szczęka zębami i lamentuje, że zamarznie na lodzie poznania. Tymczasem biega na ciepłych nogach po swej górze Oliwnej i śpiewa, drwiąc z wszelkiej litości.