Gdy Zaratustra znowuż do stałego lądu przybił, nie ruszył on na schwał w góry ku jaskini swej, lecz na drogach okólnych i wśród pytań wielu czynił wywiady o tym i owym, aż wreszcie zaśmiał się z siebie w te słowa: „rzeka, która w wielu skrętach płynie wstecz, ku źródłom!” W wywiadach swych pragnął zasięgnąć języka, co w czasach nieobecności jego stało się z *człowiekiem*: zali większym się stał, czy też zmalał jeszcze. Razu pewnego ujrzał szereg nowych domów; zadziwił się wówczas i rzekł:
„Co oznaczają te domy? Zaprawdę, niewielka postawiła je dusza, sobie na podobieństwo!
Zda się, ogłupiałe dziecko wyjęło je z pudełka swych zabawek? Obyż czym prędzej przyszło drugie, by je nazad do pudła schować!
Och, te pokoiki i komory: mogąż tu krzątać się *mężczyźni*? Wydają mi się one raczej zrobione dla lalek jedwabnych lub dla tych kotek łakotniś, co rade łasoniom same za łakotkę wysłużyć”.
Zaratustra zatrzymał kroku i popadł w zadumę. Wreszcie rzekł chmurnie: „*Wszystko* zmalało!
Wszędzie widzę niższe wrota: kto *mojego* jest rodu, przejdzie przez nie wprawdzie, lecz — pochylić się musi!
Och, kiedyż powrócę do mej ojczyzny, gdzie nie będę potrzebował przechylać się, pochylać — przed *małością*!” — Zaratustra westchnął i spojrzał w dal. —
Wszakże tegoż dnia jeszcze wygłosił mowę swą o zmalającej cnocie.
Co mówili krytycy
Brandes streszcza wstręt Zaratustry do drobnych cnót, które czynią ludzi mniejszymi, nazywanie go bezbożnikiem, odstępstwo jego dawnych towarzyszy oraz jego obrzydzenie do wielkiego miasta i do państwa.
Brandes streszcza wstręt Zaratustry do drobnych cnót, które czynią ludzi mniejszymi, nazywanie go bezbożnikiem, odstępstwo jego dawnych towarzyszy oraz jego obrzydzenie do wielkiego miasta i do państwa.
Ludovici wyjaśnia, że przez „wielkie południe” Nietzsche rozumiał obecną epokę jako południe dziejów człowieka: dzieciństwo ludzkości się skończyło, teraz wiemy i nie ma już usprawiedliwienia dla błędów, które psują typ „człowiek”.
Ludovici dowodzi, że w rozdziale „O starych i nowych tablicach” wolność jako powszechne dezyderatum otrzymuje cios śmiertelny: Nietzsche uważał wolność za niebezpieczną w niegodnych rękach, pytając „wolny do czego?” i wymagając, by najpierw być kimś, kto potrafi chcieć.