Znacie przestrach w chwili zasypiania?
Aż po palce stóp przeraża się zasypiający, iż ziemia usuwa się przed nim, a sen się poczyna.
Mówię to wam jako przenośnię. Wczoraj, w najcichszą godzinę usunęła się pode mną ziemia: sen się rozpoczął.
Pomknęła się wskazówka, zegar mego życia zaczerpnął oddechu — nigdym takiej ciszy wokół siebie nie słyszał: aże przeraziło się serce.
Naonczas rzecze bez głosu do mnie: „*Ty wiesz wszak o tym, Zaratustro*? —
Jam krzyknął w przerażeniu, zasłyszawszy to szeptanie, a krew mi z oblicza precz odbiegła: milczałem przecie.
Rzecze raz wtóry bez głosu do mnie: „Ty wiesz o tym, Zaratustro, a jednak nie mówisz!” —
Jam odparł nareszcie, rzekąc przekornie: „Wiem ci ja, lecz mówić nie chcę!”
I rzecze znowuż bez głosu do mnie: „Ty nie *chcesz*, Zaratustro? Jestże to prawda? Nie chowaj ty mi się poza twą przekorność!” —
Płacząc, drżę jako dziecko i powiadam: „Och rad bym ja, lecz jakże ja to mogę! Uchyl to tylko ode mnie! Ponad moje to siły!”
I rzecze znowuż bez głosu do mnie: „I cóż po tobie, Zaratustro! Słowo swe powiedz i złam się!” —
Jam odparł: „Och, *moje* to wszak słowo? Kimże ja jestem! Godniejszego czekam; jam nie godzien złamać się nawet na onym”.
I rzecze znowuż bez głosu do mnie: „I cóż po tobie! Nie jesteś mi jeszcze dosyć kornym. Pokora ma najtwardszą skórę”.
Jam odparł: „Czegóż nie wytrzymała skóra mej pokory! U podnóża swej jaskini mieszkam: jak wysoko wybujały me wierzchołki? Nikt mi o tym jeszcze nie powiadał. Atoli dobrze znam swe doliny”.
I rzecze znowuż bez głosu do mnie: „O, Zaratustro, kto ma góry z posad wyważać, ten przenosi takoż doliny i niże”. —
Jam odparł: „Jeszcze me słowo nie wyważyło żadnej góry, zaś to co mówię, ludzi jeszcze nie dosięga. Wyszedłem ja wprawdzie ku ludziom, jeszczem ja jednak do nich nie dotarł”.
I rzecze znowuż bez głosu do mnie: „Cóż *ty o tym* wiesz! Rosa pada na murawę, gdy noce są w przemilczeniach najcichsze”. —
Co mówili krytycy
Ludovici dowodzi, że Zaratustry, choć jest to opus magnum Nietzschego, nie należy czytać jako pierwszego: wiele rozdziałów jest niemal pozbawionych sensu bez znajomości życia i przyjaźni Nietzschego, a jego poglądy filozoficzne najlepiej objaśniają inne dzieła, które sam uważał za przygotowanie do tej książki.
Ludovici odczytuje „Najcichszą godzinę” jako opis wewnętrznej walki Nietzschego, zanim postanowił wyjawić bardziej ezoteryczne części swej nauki, ponieważ najgłębsze uczucia pragną milczenia i są uważane za świętość.