Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część druga · XXXVIII. O uczonych

Gorący myśliciel i chłodni widzowie

Czytaj w książce →

Zbyt długo siedziała ma dusza o głodzie przy ich stole; nie jestem ja, jak oni, ułożony do poznania, niby do łuskania orzechów.

Swobodę kocham i świeże tchnienie ziemi i raczej na skórach wołowych spoczywać zechcę, niźli na ich godnościach i dostojeństwach.

Jam jest zbyt gorący, własnymi myślami spalony: nieraz mi oddech one zapierają. Wówczas na wolne powietrze uciekać muszę, z dala od wszystkich zakurzonych pokoi.

Oni jednak siedzą chłodni w chłodnym cieniu: zawsze pragną być tylko widzami i wystrzegają się, aby tam nie siąść, gdzie słońce stopnie przypala.

Jako ci, co na ulicach wystawając, gapią się na przechodniów, tako wyczekują i oni, gapiąc się na te myśli, które inni pomyśleli.

Gdy się ich dłońmi chwyci, pylą jako wory mączne, pylą niewolnie: lecz któż odgadnie, że ten pył z ziaren pochodzi i z żółtego przepychu letnich pól?

Swój głód, umiłowanie swobody i palące myśli przeciwstawia uczonym, którzy siedzą chłodni w cieniu. Gapią się na przechodniów i tylko obracają myśli, które inni pomyśleli. Gdy się ich chwyci, pylą jak wory mączne.