Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część druga · XXV. O litościwych

Pomoc rani dumę; dawanie i przyjmowanie

Czytaj w książce →

Zaprawdę, tym i owym wygodziłem cierpiącym: lecz bodaj, iż zawsze rzecz lepszą czyniłem, gdym się uczył, jakbym się lepiej radował.

Od czasu gdy ludzie istnieją, za mało weselił się człowiek: to jedynie, bracia moi, jest naszym grzechem pierworodnym!

A skoro się nauczymy lepiej weselić, oduczymy się tym najskuteczniej innym boleści przyczyniać i bolesności zamyślać.

Przeto umywam rękę, co wspomagała cierpiących, przeto bym rad obmył i duszę.

Bo iżem cierpiącego w cierpieniu widział, tego się wstydzę w imię jego wstydu, a gdym mu pomagał, zawiniłem ciężko przed jego dumą.

Wielkie zobowiązania nie czynią wdzięcznym, lecz mściwym; zaś gdy małe dobrodziejstwo zapomnianym rychło nie bywa, staje się ono łacno zaczerwiem toczącego robaka.

„Bądźcie hardzi w przyjmowaniu — Umiejcie wyróżniać tym, że przyjmować raczycie!” — tako radzę tym, co nie mają nic do darowania.

Ja wszakże jestem darodawcą: rad rozdaję, jako przyjaciel przyjaciołom. Obcy zaś i ubodzy niechże sobie sami owoc z mego drzewa zerwą: mniej ich to zawstydzać będzie.

Żebraków jednak by należało całkowicie usunąć! Zaprawdę, gniewa to, gdy im się daje, i gniewa, gdy im się nie daje.

Podobnież i grzeszników oraz złe sumienia! Wierzajcie mi, przyjaciele, zgryzoty sumienia uczą gryźć.

Zaratustra tłumaczy, czemu jego pomoc zawstydzała cierpiących i jak wielkie zobowiązania rodzą zemstę, a małe dobrodziejstwa stają się toczącym robakiem. Radzi przyjmować z rezerwą, daje przyjaciołom, innym pozwala zrywać owoce ze swego drzewa i zniósłby żebraków.