Menu
Tako rzecze ZaratustraIdeeBiblioteka
Część druga · XXV. O litościwych

Wstyd i wstydliwy poznający

Czytaj w książce →

Przyjaciele moi, głos mowy szyderczej dobiegł do waszego druha: „patrzcież na Zaratustrę! czyż nie obcuje on z nami, jako ze zwierzętami?”

Lecz tak oto słuszniej rzec by należało: „poznający przebywa pośród ludzi, jako pośród zwierząt”.

Człowiek zasie jest dla poznającego: zwierzęciem o czerwonych policzkach.

Jakże mu na to przyszło? Czyż nie dlatego, że zbyt często sromać się musiał?

O, przyjaciele moi! Te są słowa poznającego: wstyd, wstyd, wstyd — oto dzieje człowieka!

Przeto ślubuje sobie szlachetny, iż nigdy zawstydzać nie będzie: ślubuje on sobie wstyd przed wszystkim, co cierpi.

Zaprawdę, nie znoszę ja tych miłosiernych, których własna litość błogością przejmuje: zbyt mało wstydu mają mi ci ludzie.

Jeśli litościwym być muszę, nie chcę się nim zwać; a skoro nim jestem, pragnę nim być z daleka.

Rad głowę osłonię i precz się umknę, zanim poznanym być mogę: tako i wam czynić przykazuję, przyjaciele moi!

Obyż mię dola wiodła na drogę życia ludzi wolnych od cierpień oraz takich, z którymi by *wolno* było mieć wspólny posiłek, nadzieję i miód.

Zaratustra odpowiada na szyderstwo pod swym adresem: poznający przebywa pośród ludzi jak pośród zwierząt, bo człowiek zbyt często musiał się sromać. Szlachetny oszczędza cierpiącym wstydu, nie znosi miłosiernych i woli litość z daleka, z osłoniętą głową i nierozpoznany.