Fragmenty: 7
Na podwieczerz dopiero po długim szukaniu i błądzeniu daremnym powrócił Zaratustra do swej jaskini. Lecz gdy znalazł się naprzeciw niej o niespełna dwadzieścia kroków, stało się coś, czego najmniej oczekiwał: usłyszał…
Wracając do domu, Zaratustra znów słyszy wołanie na pomoc, tym razem z własnej jaskini. Zastaje tam wszystkich, których za dnia spotkał, i wita ich z uprzejmą ciekawością.
Czytaj w książce →
— Wy rozpaczający! Dziwni wy ludzie! Więc to *wasz* krzyk słyszałem? Teraz wiem wreszcie, gdzie szukać tego, któregom daremnie dzień cały poszukiwał: gdzie szukać *wyższego człowieka* —: — w mej własnej jaskini siedzi…
Zaratustra mówi, że sam przywabił wyższego człowieka swym szczęściem. Ofiarowuje mu swą jaskinię, zwierzęta i bezpieczeństwo, potem mały palec, a wreszcie całą dłoń.
Czytaj w książce →
— Po tym, o Zaratustro, jakeś podaniem dłoni i ukłonem powitał, poznajemy, żeś Zaratustra. Poniżyłeś się przed nami; nieomal, że zadrasnąłeś naszą pokorę —: — któż by jednak zdołał z taką, jak ty, poniżyć się dumą? Tym…
Król po prawej mówi, że pokora Zaratustry ich podźwignęła, przyrównuje go do wysokiej pinii i mówi, że wielu pyta, kim on jest. Prosi o wielką nadzieję, której potrzebują, by żyć.
Czytaj w książce →
Tak rzekł król po prawej i pochwycił dłoń Zaratustry, aby ją ucałować; lecz Zaratustra wzbraniał się od tego uczczenia i cofnął się przerażony, milczący i jakby nagle w odległe odlatujący dale. Po chwili jednak powrócił…
Zaratustra cofa się, gdy król chce ucałować jego dłoń, po czym wraca i zapowiada, że będzie mówił „po niemiecku i wyraźnie”. Król po lewej na stronie bierze to za zapowiedź prostactwa.
Czytaj w książce →
Jesteście tylko pomostami: niechże wyżsi po was kroczą! Oznaczacie stopnie: nie złorzeczcież temu, co się po was na *swoją* wyżynę wspina!
Zaratustra mówi gościom, że nie są jego prawym ramieniem: są zbyt delikatni, zbyt obciążeni i skrzywieni, i żaden kowal nie wyprostuje ich młotem. Są tylko pomostami i stopniami.
Czytaj w książce →
— czekam na wyższych, bardziej krzepkich i zwycięskich, bardziej ochoczych, na tych, co są umiernie zbudowani na ciele i duchu: *śmiejące się lwy* przyjść tu muszą!
Mówi, że goście są tylko zapowiedzią, i zaprzecza, by byli ludźmi wielkiej tęsknoty czy resztką Boga. Czeka na innych, prosi, by mu mówiono o jego dzieciach i wyspach szczęśliwości, i mówi, co by za nie oddał.
Czytaj w książce →
Tako rzekł Zaratustra i zatrzymał się nagle w swej mowie: gdyż owładnęła nim tęsknota, zamknął oczy i usta w poruszeniu serdecznym. I goście jego milczeli również: stali niemowni i zmieszani: tylko stary wróżbiarz…
Zaratustra urywa w pół słowa, owładnięty tęsknotą, i zamyka oczy i usta. Goście milkną, tylko stary wróżbiarz daje znaki.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Ludovici utrzymuje, że powitanie Zaratustry potwierdza jego tezę, iż filozofia ta ma dać ludziom wyższym wielką nadzieję, lecz surowo: Nietzsche chce być dla ludzi wyższych twardym łożem, czynić ich twardszymi, a nie ułatwiać im drogę.