Fragmenty: 7
Biada, więdło i brunatnie rozpościera się oto błonie, tak niedawno jeszcze zielone i barwiste! Ileż miodu i nadziei zebrałem ja z niego w ule swe! Postarzała się cała ta młodzież, — lub bodaj że nie postarzała się…
Zaratustra widzi, że jego niegdyś zieloni i pełni nadziei młodzi uczniowie zmęczyli się i znów stali się pobożni. Dochodzi do wniosku, że większość ludzi jest tchórzliwa, że jego pierwszymi towarzyszami są trupy i błazny i że należy pozwolić zwiędłym liściom odejść.
Czytaj w książce →
Kto mojego jest zachowania, temu tylko moje wydarzenia przytrafiać się mogą: tak, że za pierwszych towarzyszy mieć będzie trupa i poliszynela. Wtórymi towarzyszami zaś będą mu jego *wyznawcy*: żywotny to rój, wiele tam…
Ktoś z rodu Zaratustry spotyka najpierw trupy i poliszyneli, a potem rój wyznawców pełnych miłości i szaleństwa. Zostaje ostrzeżony, by nie lgnął do nich sercem.
Czytaj w książce →
Aliści hańbą jest modlenie się! Acz nie dla wszystkich, wszelako dla ciebie i dla mnie, oraz dla tych, którzy swe sumienie w głowie mają. Dla ciebie hańbą jest modlenie się!
Zaratustra mówi odszczepieńcom prosto w oczy, że znów się modlą. Twierdzi, że dla tych, którzy swe sumienie w głowie mają, modlitwa jest hańbą, do której popycha ich małoduszny diabeł w nich samych.
Czytaj w książce →
I zaprawdę, dobrą obrałeś sobie porę: gdyż właśnie nocne wylatują znów ptaki. Nastała godzina wszelkiemu stworzeniu, które płoszy się przed światłem, wieczorna godzina odpoczynku, kiedy ono nie — „spoczywa”. Słyszę ja…
Zaratustra opisuje odrodzenie pobożności o zmierzchu: małe ukryte gminy, pająki krzyżaki, wędkarzy na bagnach, pieśniarza hymnów, widzącego duchy i dudziarza wyjącego. Niektórzy zostali stróżami nocnymi, którzy budzą stare rzeczy.
Czytaj w książce →
Pięć słów o starych rzeczach zdarzyło mi się słyszeć wczoraj nocą pod murem ogrodowym: pochodziły one z ust tych oto starych, posępnych, zasuszonych stróży nocnych. „Jak na ojca, troska się on zbyt mało o swe dzieci:…
Zaratustra podsłuchuje pod murem ogrodowym dwóch starych stróżów nocnych, którzy narzekają, że Bóg zaniedbuje swe dzieci i żąda wiary, zamiast dowieść samego siebie. Omal nie dusi się ze śmiechu nad takimi wątpliwościami.
Czytaj w książce →
Nie „zmierzchli” oni na śmierć, — kłamliwe to powieści! Raczej razu pewnego na śmierć się oni — *zaśmiali*!
Gdy zazdrosny stary Bóg oznajmił, że jest tylko jeden Bóg, inni bogowie zaśmiali się i rzekli, że boskość polega właśnie na tym, iż są bogowie, lecz nie ma Boga.
Czytaj w książce →
Tak mówił do siebie Zaratustra w mieście, które ukochał, a które mianowane jest „pstra krowa”. Stąd pozostawało mu już tylko dwa dni drogi do jaskini i do zwierząt nań oczekujących; dusza jego weseliła się nieustannie…
Zaratustra mówił to w mieście zwanym „pstra krowa”, dwa dni drogi od swej jaskini i swych zwierząt, radując się rychłym powrotem.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Brandes streszcza wstręt Zaratustry do drobnych cnót, które czynią ludzi mniejszymi, nazywanie go bezbożnikiem, odstępstwo jego dawnych towarzyszy oraz jego obrzydzenie do wielkiego miasta i do państwa.