Fragmenty: 7
Wczoraj gdy księżyc wschodził, mniemałem, że chyba słońce porodzi: tak szeroko i brzemiennie zaległ on na widnokręgu. Lecz kłamcą był on wraz ze swoją brzemiennością; zaś ja raczej w owego chłopa na księżycu gotów…
Zaratustra wziął wschodzący księżyc za słońce brzemienne porodem, lecz był on kłamcą. Porównuje go do skradającego się kocura i pożądliwego mnicha, po czym obraca tę przypowieść przeciw tkliwym obłudnikom.
Czytaj w książce →
Ku wzgardzie rzeczy ziemskich podmówiono ducha waszego, lecz nie trzewia wasze: one jednak potężniejszymi w was są! I oto sroma się duch wasz, iż trzewiom powolny być musi, i ze wstydu bocznymi skrada się ścieżki i…
Duch poznających sroma się, że musi być powolny trzewiom, i chodzi kłamliwymi drogami. Marzy, by spoglądać na życie bez pożądania, jak zwierciadło o stu źrenicach.
Czytaj w książce →
O, wy tkliwe obłudniki, wy lubieżni! Brak wam niewinności pożądania: oto dlaczego spotwarzacie pożądanie! Zaprawdę, nie jako tworzący, płodzący, stawający się ochotnie, ukochaliście mi ziemię! Gdzież jest niewinność?…
Czystym poznającym brak niewinności pożądania, dlatego spotwarzają pożądanie. Niewinność jest tam, gdzie wola płodzenia, a piękno tam, gdzie trzeba chcieć całą wolą. Ich „rozpamiętywanie” nazwane jest niemęskim zezowaniem.
Czytaj w książce →
Gdzież jest niewinność? Tam, gdzie jest wola płodzenia. Kto ponad siebie tworzyć pragnie, ten ma mi wolę najczystszą.
Zaratustra określa niewinność jako wolę płodzenia.
Czytaj w książce →
Zaprawdę, pełne są usta wasze słów szlachetnych, a my wierzyć mamy, iż wam, łgarze, serce tako wezbrało? Lecz słowa *moje*, to słowa liche, wzgardzone, ułomne: chętnie podejmuję, co z ust waszych pod stoły padło. Aliści…
Zaratustra nazywa swe słowa lichymi wobec ich szlachetnej mowy, mówi jednak, że zdoła nimi rzec prawdę. Mówi, że czyści ukrywają za maską Boga węża i że niegdyś sam brał ich za boskich.
Czytaj w książce →
Lecz *zbliżyłem* ja się ku wam: i oto dzień mi nastał, — nastaje on wreszcie i dla was, — przyszło wreszcie na koniec księżycowym miłostkom! Spojrzyjcież bo tylko! Przydybany i blady stoi oto księżyc — wobec jutrzni!…
Nadchodzi jutrznia, a księżyc stoi blady. Słońce pragnie morza i wypija je ku światłu, a Zaratustra mówi, że kocha życie jak słońce i że poznanie znaczy dla niego, iż wszelka głębia ma być dźwignięta ku jego wyżynie.
Czytaj w książce →
Gdyż oto nadchodzi już, płomienna! — nadchodzi jej miłość ku ziemi! Niewinnością i twórczym pożądaniem jest wszelka miłość słoneczna!
Miłość wschodzącego słońca ku ziemi nazwana jest niewinnym, twórczym pożądaniem.
Czytaj w książce →
Co mówili krytycy
Ludovici dowodzi, że Zaratustry, choć jest to opus magnum Nietzschego, nie należy czytać jako pierwszego: wiele rozdziałów jest niemal pozbawionych sensu bez znajomości życia i przyjaźni Nietzschego, a jego poglądy filozoficzne najlepiej objaśniają inne dzieła, które sam uważał za przygotowanie do tej książki.