Fragmenty: 5
Wysławiano przed Zaratustrą mędrca, co dobrze o śnie i o cnotach mówić potrafił. Szanowano go powszechnie i nagradzano obficie; wszystka młodzież zasiadła przed jego kazalnicą. Do niego poszedł Zaratustra i zasiadł…
Wysławiają przed nim mędrca, który dobrze mówi o śnie i cnotach, a cała młodzież zasiada przed jego kazalnicą. Zaratustra idzie tam i siada pośród niej.
Czytaj w książce →
Cześć dla snu i wstyd przed nim! To jest rzecz główna! Poza tym schodzić z drogi wszystkim, co źle sypiają i po nocach czuwają. Wstydliwy jest złodziej wobec snu: cicho zakrada się wśród nocy. Bezwstydny jest jednak…
Mędrzec wykłada zasady dobrego snu: dziesięć samopokonań, pojednań, prawd i śmiechów dziennie, pokój z Bogiem, sąsiadem i zwierzchnością. Kończy, drzemiąc na własnej kazalnicy.
Czytaj w książce →
Nawet gdy się posiada wszystkie cnoty, jeszcze jedną zdobyć trzeba koniecznie: aby wszystkie swe cnoty we właściwym czasie do snu układać.
Mędrzec mówi, że nawet cnoty trzeba układać do snu, by się nie kłóciły.
Czytaj w książce →
Gdy Zaratustra te słowa usłyszał, zaśmiał się w duchu, gdyż nowe światło mu wzeszło. I tak oto rzekł do swego serca: Błaznem jest mędrzec ten wraz ze swymi czterdziestoma myślami. Sądzę jednak, iż na spaniu zna się…
Zaratustra śmieje się w duchu i uznaje mędrca za błazna, który jednak zna się na spaniu. Dochodzi do wniosku, że niegdyś szukano nauczycieli cnoty tylko dla dobrego snu.
Czytaj w książce →
I dziś jeszcze znajdzie się niejeden taki prorok cnoty, aczkolwiek nie zawsze tak uczciwie szczery. Lecz czas ich mija. I niedługo stać będą: oto leżą już. —
Zaratustra mówi, że tacy nauczyciele wciąż istnieją, lecz wkrótce zasną na dobre, i błogosławi ich senność.
Czytaj w książce →